Wilno- fot. J. Dziugiewicz dla Polityki Wschodniej

Radczenko: Litwini o Polakach, Polacy o Litwinach

Aleksander Radczenko z Wilna

Nie przestaję powtarzać, że rzeczywiste stosunki polsko-litewskie (poza politycznymi) nie wyglądają tak pesymistycznie, jak mogłoby się wydawać tylko na podstawie informacji z prasy i komentarzy internetowych. Wszystkie badania opinii publicznej i sondaże z ostatnich lat wskazują, że pomiędzy Polakami litewskimi i Litwinami nie ma nienawiści. Większość Litwinów nie czuje też nienawiści do Polski,chociaż najczęściej kojarzy im się ona jedynie jako dobre miejsce do robienia tanich zakupów. Kolejnych dowodów na to dostarcza fundamentalna praca „Wizerunek Polaków na Litwie i wizerunek Polski w społeczeństwie litewskim”, przygotowana na zlecenie ambasady RP w Wilnie, przedstawiona 17 lipca przez grupę socjologów pod kierownictwem prof. Bogusława Grużewskiego, dyrektora Litewskiego Instytutu Badań Społecznych i Pracy.

Wilno. Zdjęcie: J. Dziugiewicz dla Polityki Wschodniej

Badania przeprowadzone przez grupę Grużewskiego wykazały, iż mimo że w litewskich mediach nadal dominuje negatywny obraza Polaka, a większość Litwinów (68 proc.) informacje o Polsce i Polakach czerpie z litewskojęzycznych mediów, to jednak w społeczeństwie litewskim wizerunek Polaka jest pozytywny. Polacy, zdaniem mieszkańców Litwy, są osobami religijnymi, skutecznymi, wykształconymi, nowoczesnymi, wesołymi, pracowitymi, zadbanymi. Tylko 13 proc. Litwinów nie chciało by Polaka za sąsiada, 12 proc. nie chciałoby z nim pracować, a 26 proc. Litwinów nie chciałoby małżeństwa swoich dzieci z Polakami. Interesujące, że odsetek niechętnych Polakom osób znacznie spada wśród tych Litwinów, którzy mają Polaka/ów w swoim otoczeniu (odpowiednio do 10, 8 i 17 proc.).

Ten paradoks przed wieloma laty zaobserwował amerykański socjolog Robert K. Merton – nie lubimy tego, czego… nie znamy (61 proc. Litwinów nigdy w życiu nie spotkało żadnego Polaka, 67 proc. nigdy nie było w Polsce, 44 proc. nic nie wiedzą o Polakach i Polsce i nie chcą niczego się na ich temat dowiedzieć). I podał też lapidarną receptę na porozumienie międzyetniczne lub rasowe – trzeba poprostu zlikwidować getta i izolację różnych etnicznych i rasowych grup – miejscowości w których różne grupy żyją ze sobą są bardziej tolerancyjne, niż miejscowości monoetniczne czy monorasowe. Warto tez podkreślić, iż wyniki sondażu wskazują na to, że deklarowana niechęć do Polaków (np. do mieszkania w sąsiedztwie z Polakami)  waha się w trybie cyklicznym. W 2012 r. niechęć zamieszkiwania w sąsiedztwie z Polakami wzrosła do 13 proc., roku 2009 odsetek ten wynosił 9,3 proc., zaś w 2005 r. — 12 proc..

Wbrew pozorom mieszkańcy Litwy pozytywnie oceniają też Polskę jako państwo. Tylko 5 proc. ma o Polsce złe zdanie. Ich zdaniem dla Litwy Polska jest przede wszystkim najbliższym sąsiadem, ważnym partnerem politycznym na arenie międzynarodowej (74 proc.), w dziedzinach bezpieczeństwa międzynarodowego (70 proc.) oraz współpracy energetycznej (59 proc.). 71 proc.badanych Litwinów zadeklarowało, że warunki życia w Polsce są lepsze niż na Litwie, a 57 proc. uznało, że w Polsce są także lepsze warunki do prowadzenia działalności gospodarczej. Co prawda tylko jedna trzecia mieszkańców Litwy jest zdania, że obecne stosunki litewsko – polskie są dobre, a Polska jest państwem przyjaznym Litwie. 70 proc. badanych powiedziało, że się nie interesuje – w ogóle lub prawie -  polityką dotyczącą stosunków polsko-litewskich lub Polaków na Litwie.

Jeśli chodzi o litewskich Polaków – badacze poprosili 30 litewskich Polaków o ocenę Polaków na Litwie, stosunków polsko-litewskich, wspólnej historii i Polski — to badanie również nie odkrywa Ameryki. Większość litewskich Polaków utożsamia się z Litwą, natomiast znacznie rzadziej z Polską, regionem krajów bałtyckich lub Europą. Polacy są optymistami, jeśli chodzi o przyszłość stosunków polsko-litewskich, nadzieję na poprawe relacji wiążą z nową wiekszościa rządzącą, młodzieżą, zrozumieniem dla potrzeby dobrosąsiedzkich stosunków i postulatów mniejszości narodowych; postuluja też by media więcej uwagi poświęcały łamaniu krzywdzących stereotypów i mitów. Także większość badanych miejscowych Polaków powiedziała, że na poziomie stosunków osobistych nie ma żadnych problemów z Litwinami, te relacje są oceniane przez respondentów jako dobre, bliskie, ciepłe, przyjacielskie. Natomiast wiekszość pytanych odpowiedziała, że jednak dyskryminacja istnieje na poziomie relacji między polskim i litewskim narodem.

Większość zaznaczyła, że sama raczej nigdy nie doznała dyskryminacji, ale słyszała o takich przypadkach od innych osób. Spora część badanych Polaków zaznaczyła jednak, że dyskryminacja jest zbyt mocnym słowem. Raczej używaliby takich słów jak ignorowanie lub ograniczanie praw”—wytłumaczyła podczas prezentacji pracy dr Jolanta Aleknevičienė, jedna z autorek badania.

Jako przykłady dyskryminacji Polacy podawali sprawy oświaty (w związku z nowelizacja Ustawy o oświacie), pisowni nazwisk i nazw topograficznych, zwrotu ziemi.Jak zauważyła inna badaczka Laima Okunevičiūtė-Neverauskienė, Polacy czują się często dyskryminowani w dziedzinie związanej ze stosunkami pracy. Jednak badani podkreślali, iż narodowość nie jest najważniejszą przyczyną ich trudności na rynku pracy. Jako podstawowe przyczyny takich problemów wymieniali przede wszystkim niskie zarobki, słabą znajomość języka litewskiego lub brak odpowiednich kwalifikacji. Dyskryminacja – chociaż i takie przypadki można zaobserwować – to chyba jednak zbyt mocne słowo na określenie obecnej sytuacji polskiej mniejszości na Litwie. Natomiast niewątpliwie istnieją pewne problemy z egzekwowaniem określonych praw oraz ignorowanie postulatów litewskich Polaków przez litewskie władze. Z drugiej zaś strony brak kwalifikacji lub słaba znajomość języka państwowego powodują podejrzenia o dyskryminację nawet tam gdzie jej nie ma.

Podczas prezentacji przedstawiono też wyniki innego badania, porównującego między innymi ocenę Lucjana Żeligowskiego i Józefa Piłsudskiego w społeczeństwie litewskim i przez Polaków na Litwie (dzisiaj i w roku 2007). Okazało się, że w obu społecznościach zmalała liczba oceniających te postacie historyczne pozytywnie (np. w 2007 r. pozytywnie Piłsudskiego oceniało 18 proc. Litwinów i 62 proc. Polaków na Litwie, w roku 2012 – odpowiednio 14 i 40 proc.; Żeligowskiego w 2007 r. pozytywnie oceniało 16 proc. Litwinów i 43 proc. litewskich Polaków, w 2012 r., odpowiednio 7 i 17 proc.) i wzrosła liczba osób, które oceniają je neutralnie lub ich nie znają (w przypadku Piłsudskiego w 2007 r. neutralnie oceniało go 54 proc. Litwinów i 35 proc. Polaków, obecnie – odpowiednio 60 i 57 proc.; w przypadku Żeligowskiego w 2007 r.  56 proc. Litwinów i 47 proc. Polaków nie miało wyrobionego zdania na jego temat, w roku 2012 – odpowiednio 69 i 74 proc.).

Badanie pt. „Wizerunek Polaków na Litwie i wizerunek Polski w społeczeństwie litewskim” wskazuje, iż nadal istnieje duża płaszczyzna dla porozumienia polsko-litewskiego. Wbrew pozorom antypolskie mity w społeczeństwie litewskim i antylitewskie stereotypy w społeczności polskiej na Litwie nie są ani tak wszechobecne, ani mocne, jak mogłoby się wydawać. Tak na dobrą sprawę i zdecydowana większość Polaków na Litwie, i zdecydowana większość Litwinów myśli pragmatycznie, zdroworozsądkowo oraz pokojowo. Nie tkwimy ani w rozpamiętywaniu starych ran, ani historycznych czy etnicznych sporów. We wspólnej historii, i teraźniejszości staramy się szukać przede wszystkim rzeczy pozytywnych oraz tych, które nas łączą, a nie dzielą. Każdy bowiem pragmatyczny rachunek kosztów i strat wykaże czarno na białym, że lepiej mieć dobre stosunki i z sąsiadami oraz własnymi obywatelami, niż wieczną wojnę podjazdową. Teraz potrzeba nam tylko pragmatycznych elit, które uwolnią się od dyktanda nacjonalistycvznej mniejszości i populistycznych schematów oraz wreszcie dojrzeją do myśli, iż tkwienie w XIX-wiecznych językowych schematach, narodowych stereotypach i historycznych mitach pisanych „ku pokrzepieniu serc” zwyczajnie się nie opłaca.

Kontakt: aleksradczenko@politykawschodnia.pl