Archiwa kategorii: Ukraina

image001-2

Putin proponuje UE gazowy układ ponad głową Ukrainy

Władimir Putin napisał do przywódców UE list, w którym odnosi się do długów gazowych Ukrainy i sugeruje możliwość wystąpienia problemów w przesyle rosyjskiego surowca przez terytorium tego kraju. Takie działanie wpisuje się w tradycyjną narrację Kremla, która od wielu lat stara się przedstawiać Kijów w roli niesolidnego partnera podkradającego surowiec dostarczany Europie.

Rosyjski prezydent w specjalnej korespondencji do europejskich przywódców poinformował, że Gazprom nie ma zamiaru zakręcać Ukrainie kurka z gazem. To skądinąd informacja nie tylko pożyteczna z propagandowego punktu widzenia (zrzucająca odpowiedzialność za problemy jakie dotkną dostawy błękitnego paliwa na Zachód na stronę ukraińską), ale także racjonalna. W podziemnych magazynach gazu nad Dnieprem znajduje się obecnie 6,5- 7 mld m3 surowca i wszczynanie w tym momencie wojny gazowej byłoby nielogiczne. Lepiej poczekać z tym do zimy (większe zużycie gazu), ponieważ dla zapewnienia harmonijnych dostaw błękitnego paliwa do UE, rezerwy ukraińskie będą musiały wtedy osiągnąć poziom przynajmniej 20 mld m3. Zdając sobie z tego sprawę Putin stawia sprawę jasno: Gazprom będzie dostarczać gaz nad Dniepr w systemie przedpłat: „ile zapłacicie, tyle dostaniecie”. Korespondencja rosyjskiego prezydenta ma jednak na celu nie tylko doraźne złagodzenie odbioru wojny gazowej na Zachodzie, ale także wzmocnienie rosyjskich projektów energetycznych omijających państwo nad Dnieprem.

List Putina daje do zrozumienia unijnym przywódcom, że klucz do stabilnych dostaw rosyjskiego gazu do Europy leży w ich rękach. Polityk niemal palcem wytyka im nieroztropność związaną z zawieszeniem rozmów na temat przekazania Gazpromowi 100% przepustowości Gazociągu OPAL (odnoga Gazociągu Północnego). Pozytywna dla Moskwy decyzja w tej sprawie pozwoliłaby jej przekierować większość tranzytu błękitnego paliwa na Zachód z terytorium Ukrainy nad Morze Bałtyckie a docelowo zwiększyć ilość nitek Nord Streamu i zrezygnować nie tylko z infrastruktury ukraińskiej, ale również przebiegającego przez Polskę Gazociągu Jamalskiego. Na takie plany wskazuje sukcesywna rozbudowa przez Gazprom sieci podziemnych magazynów gazu w Niemczech (np. przejęcie wraz ze spółką Wingas największego obiektu tego typu w Europie znajdującego się w Reden). Do 2016 r. Rosjanie będą mogli magazynować w Niemczech 8 mld m3 gazu, tym samym na naszych oczach powoli rodzi się alternatywa dla ukraińskiego hubu gazowego (35 mld m3).

List Putina dotyczy pośrednio także South Streamu, którego odcinek -jak przyznają to już otwarcie rosyjskie władze- ma przebiegać przez anektowany Krym. Niebawem nowe rozdanie w Komisji Europejskiej, a Kreml przygotowuje się na ten moment ze zdwojoną siłą wykorzystując swoje wpływy m.in. w Bułgarii. Wspomniane działania pozwoliły uchwalić w tym kraju ustawę energetyczną wprowadzającą stan prawny, w ramach którego South Stream jest konektorem, a nie gazociągiem, co skutkuje jego wyłączeniem spod reżimu trzeciego pakietu energetycznego UE. Konieczność odstępstwa od prawa energetycznego Wspólnoty dla Gazociągu Południowego europejskim liderom wskazuje także korespondencja rosyjskiego prezydenta podkreślająca problemy dotykające ukraińską gospodarkę, a także nierzetelność jaką w kontekście tranzytu gazu cechował się ten kraj przez ostatnie lata.

Główna teza listu Putina to zatem konieczność uprzywilejowania rosyjskich gazociągów obejmujących Europę od północy i południa a przede wszystkim omijających centralną część kontynentu. Tylko uwolnienie wspomnianej infrastruktury spod reżimu unijnego prawa zagwarantuje UE tanie i stabilne dostawy gazu. W przeciwnym wypadku Rosja skieruje swój eksport do Azji- sugeruje rosyjski prezydent przywódcom starego kontynentu (to także najbardziej opłacalny rynek dla amerykańskich łupków).

Straszak azjatycki jest z punktu widzenia rosyjskiej polityki komplementarny z ukraińskim- oba służą dyscyplinowaniu Europy. To właśnie dlatego w ostatnich dniach możemy zaobserwować w mediach wysyp informacji na temat finalizacji przez Gazprom rekordowego kontraktu gazowego z Chinami. Negocjacje w tej sprawie trwają jednak od wielu lat, a końcowe porozumienie odkładano już wielokrotnie (ostatni raz na początku roku). Nawet jeśli zostanie ono osiągnięte (nadal problemem pozostaje cena) to na otwarcie rynku chińskiego Rosjanie będą musieli jeszcze poczekać. Rozbudowa Gazociągu Siła Syberii o przepustowości 38 mld m3 zakończy się dopiero w 2018 roku. W porównaniu z wolumenem trafiającym na rynek UE to i tak niewiele.

Fot. gazprom.ru

763866626bcde04b4b8234ca08551046

Putin wyhamowuje ukraińską ofensywę. Powtórka gruzińskiego scenariusza?

Putin w zamian za wyhamowanie ofensywy ukraińskiej może próbować doprowadzić do szybkiego wznowienia współpracy gospodarczej z państwami UE, co pozwoliłoby w pewnym stopniu „usankcjonować” ostatni nabytek terytorialny Rosji i zminimalizować koszty ekonomiczne „kryzysu krymskiego”.

Jeśli przyjąć konflikt rosyjsko- gruziński z 2008 roku za swoisty test poprzedzający operację krymską to szczególnie interesującymi jego elementami były: reakcja Zachodu na działania Rosji oraz następujący po niej proces normalizacji relacji gospodarczych. Proces błyskawiczny, który doprowadził do izolacji politycznej ofiary (Tbilisi) a nie napastnika (Moskwy). Mimo obietnicy członkostwa Gruzji w NATO wysuniętej podczas szczytu Sojuszu w Bukareszcie rozmowy na ten temat wstrzymano przecież po wybuchu „Wojny Pięciodniowej” na wiele lat…

W rosyjskiej elicie władzy, w tym szczególnie u Władimira Putina, powyższa sytuacja musiała zrodzić dwa przeświadczenia. Po pierwsze, stworzenie sytuacji, w której Kreml za pomocą militarnych środków uzyskuje kontrolę nad terytorium nominalnie należącym do innej postsowieckiej republiki odsuwa w czasie na wiele lat ryzyko jej włączenia w zachodnie struktury polityczne i militarne. Po drugie, Zachód w kontekście agresywnych działań Rosji bardzo szybko z fazy wzburzenia przechodzi w fazę pragmatycznej współpracy gospodarczej (w niektórych przypadkach doszło do tego już w kilka miesięcy po konflikcie rosyjsko- gruzińskim). Czy taki sam ciąg zdarzeń czeka nas po aneksji Krymu?

To wariant prawdopodobny i wychodzący naprzeciw interesom zarówno Rosji jak i państw takich jak Niemcy, Francja, Włochy (obustronne zminimalizowanie strat gospodarczych). Szkopuł w tym, żew przeciwieństwie do natowskich aspiracji Gruzji, prounijnych aspiracji Ukrainy nie udało się najprawdopodobniej na chwilę obecną zatrzymać (choć nie wiemy jak aneksja Krymu wpłynie na kształt DCFTA). Czy blokada handlowa, nowa polityka cenowa Gazpromu i szeroko rozumiane destabilizowanie sytuacji politycznej nad Dnieprem może to zmienić? Odpowiedzi na to pytanie nie znamy, ale może na to wskazywać spadająca liczebność rosyjskich żołnierzy w graniczących z Ukrainą obwodach. Warto odnotować również, że Kreml nie wykorzystał jako pretekstu do interwencji trudnej sytuacji związanej z blokowaniem przez Prawy Sektor Wierchownej Rady po zastrzeleniu jednego z jego liderów- Saszki Białego.

Do wyborów prezydenckich na Ukrainie zostało jeszcze trochę czasu (a więc i do implementacji części gospodarczej umowy stowarzyszeniowej z UE), tymczasem Moskwa już 1 kwietnia będzie w stanie rozpocząć efektywny nacisk ekonomiczny wymierzony w Kijów podwyższając cenę gazu oferowanego Naftohazowi do poziomu około 500$ za tys. m3 (najwięcej w Europie). Ceny dla odbiorców końcowych wzrosną zresztą dodatkowo w wyniku pożyczki jaką państwo nad Dnieprem uzyska od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jednym z warunków kredytu jest bowiem wzrost(urealnienie) opłat za błękitne paliwo uiszczanych przez konsumentów. Gazprom swoją drogą to jedynie jedna z kart jaką Kreml rozegra przeciwko nowym władzom w Kijowie. Władzom słabo umocowanym w obliczu międzypartyjnych tarć i coraz bardziej wątłego mandatu społecznego nadszarpniętego słabym tempem reform i olbrzymim niezdecydowaniem, które najpełniej objawiło się w kontekście losu ukraińskich żołnierzy na Krymie.

Działania ekonomiczne i destabilizacyjne Kremla wymierzone w Ukrainę wydają się mieć dziś jeszcze jedną przewagę nad rozwiązaniami militarnymi. Ewentualne zajęcie przez rosyjskie wojsko wschodniej i południowej Ukrainy ze względu na rozmiar takiej operacji przekreśliłoby (bądź drastycznie odsunęło w czasie) normalizację stosunków gospodarczych Rosji z Zachodem, a także przyniosło temu państwukolejne poważne straty ekonomiczne. Ponadto nieefektywne działania podejmowane przez prorosyjskich dywersantów w Charkowie, Doniecku, czy Ługańsku udowadniają, że powtórzenie bezkrwawego przebiegu operacji krymskiej mogłoby się okazać na tych obszarach niemożliwe. Tym samym rosyjska armia musiałaby się zmierzyć nie tylko z oddziałami sił zbrojnych Ukrainy, ale także niechętnie nastawioną lokalną ludnością. Byłoby to zatem wyzwanie natury wojskowej jak i informacyjnej.

Fot. mil.ru

a9f1ca3b60c5760fd4de798a548e82cd

Rosnieft pod presją japońskich sankcji?

Od samego początku wybuchu kryzysu ukraińskiego prezes Rosnieftu prezentuje bardzo wyważone stanowisko. Biznesowy spokój to jednak poza, która coraz bardziej kłóci się z podejmowanymi przez niego w ostatnim czasie nerwowymi działaniami mającymi zminimalizować skutki ewentualnych sankcji, które mogą spaść na naftowego giganta. Stało się to szczególnie widoczne podczas wizyty Sieczina w Japonii.

„Chcę złożyć ofertę wszystkim japońskim inwestorom. Jesteśmy gotowi rozważyć kooperację w całym łańcuchu inwestycyjnym- górnictwie, sferze infrastrukturalnej, przetwarzaniu i transporcie źródeł energii. Chcemy współpracy w projektach wydobywczych w rejonie Krasnojarska, w Jakucji, na Morzu Ochockim, Sachalinie”- stwierdził Sieczin podczas odbywającego się w Tokio Forum Rosyjsko- Japońskiego.

Interesująca prezentacja nie uchroniła go jednak przed twardymi pytaniami związanymi z kryzysem ukraińskim. Odpowiadał na nie dość niechętnie i zdawkowo twierdząc, że „nałożenie sankcji na rosyjskie firmy tylko zaogni sytuację”, „Rosnieft będzie bronić swoich aktywów na Ukrainie” (rafineria w Lisiczańsku) a „transakcja z bankiem Morgan Stanley została uzgodniona na szczeblu korporacyjnym i oczekuje się pozytywnej decyzji amerykańskiego urzędu regulacyjnego w celu jej zatwierdzenia” (chodzi o sprzedaż działu handlu ropą wspomnianej instytucji finansowej, która zdaniem The Wall Street Journal zostanie zablokowana przez administrację Baraka Obamy). Generalnie było więc dość nerwowo, a poszukiwanie alternatywnych wobec zachodnich powiązań inwestorskich przez największy rosyjski koncern naftowy było aż nadto widoczne.

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wizyta prezesa Rosnieftu w Tokio zakończyła się fiaskiem. Spotkania Sieczina odbyły się właściwie jedynie z przedstawicielami spółek, które już współpracują z rosyjskim potentatem. Chodzi m.in. o JX Nippon Oil& Energy Corporation (pośrednik w handlu ropą eksportowaną przez terminal Koźmino), Japex (partner projektów Rosnieftu na Sachalinie), Mitsui& CO (wykonawca kompleksu petrochemicznego w Kraju Nadmorskim).W dodatku otwarcie Forum Japońsko- Rosyjskiego, w którym uczestniczył szef Rosnieftu odbyło się w cieniu słów premiera Shinzo Abe, który poinformował, że Japonia zamierza nałożyć na Rosję sankcje w związku z sytuacją na Ukrainie. Chodzi o zawieszenie negocjacji dotyczących ułatwień procedur wizowych a także nie rozpoczynanie zapowiadanych rokowań na temat nowych inwestycji. W coraz bardziej otwarty sposób mówi się o tym, że drastycznie uderzy to w interesy rosyjskich koncernów energetycznych. W tym interesy Rosnieftu, który pomimo wstrzemięźliwości Sieczina podobnie jak Gazprom pozostaje beneficjentem aneksji Krymu. Tamtejsze porty (głównie Kercz) są bowiem szeroko wykorzystywane do dystrybucji produktów naftowych z należącej do naftowego giganta rafinerii w Samarze.

Fot. Rosneft.com

85f9dad808d5e19bbecec9964eab4b0e

Orędzie Putina: precyzyjna narracja boleśnie uderza w Zachód

Orędzie Władimira Putina, w którym uzasadnił on konieczność aneksji Krymu jest bardzo ciekawe w kontekście wojny informacyjnej toczonej przez Rosję z Zachodem przy okazji „operacji ukraińskiej”.

Rosyjski prezydent wykorzystując fakt dość słabej znajomości realiów polityczno- historycznych Europy Wschodniej na świecie (w tym nawet wśród części członków UE) w sprawny sposób sparował swoim wystąpieniem ciosy jakie w obszarze informacyjnym spadają od kilkunastu dni na Moskwę.

- Określając oddanie Ukrainie Krymu przez Chruszczowa mianem działania nielegalnego a także dodając, że w warunkach państwa totalitarnego mieszkańcy półwyspu nie mieli w tej kwestii nic do powodzenia, Putin zgrabnie osłabił narrację zrównującą jego działania z polityką Adolfa Hitlera (chodzi o popularne porównanie kryzysu krymskiego z Monachium 1938 r. i polityki Zachodu z Appeasementem Chamberlaina).

Rosyjski prezydent starał się także przedstawić aneksję Krymu w kontekście procesu wieńczącego rozpad ZSRS a nie rosyjskiego rewizjonizmu. To z tego powodu podkreślił, że wraz z prezydentem Ukrainy Leonidem Kuczmą doprowadził do demarkacji granicy rosyjsko- ukraińskiej.

- Nie zabrakło porównania charakteru prawnego niepodległości uzyskanej przez Kosowo i Krym. Przy czym Putin z przekąsem dodał, że dzięki szybkiej reakcji Rosji na półwyspie nie doszło do takich czystek etnicznych jak w Serbii…

Rosyjski prezydent skierował także część swojego przemówienia do Berlina świadomy tego, że ze względu na współpracę gospodarczą, w tym energetyczną, RFN nie jest chętne do obłożenia Rosji ostrymi sankcjami. To dlatego porównał on zjednoczenie Niemiec do „zjednoczenia Rosji” tj. Federacji z „rdzennie rosyjskim Krymem i Sewastopolem- miastem rosyjskiej chwały”.

- Podobny chwyt retoryczny Putin zastosował pod adresem Ukrainy twierdząc, że wyszła ona z ZSRS tak samo jak obecnie Krym.

- Oprócz tego w orędziu Putina nie zabrakło przekazu wewnętrznego. Tu należy wymienić pojednawcze tony pod adresem Tatarów (kwestia istotna w kontekście Tatarstanu i generalnie islamu funkcjonującego w obrębie Federacji, w tym potencjalnej aktywności ekstremistów) a także szczególnie wymowne hasło: „Rosja oddała Krym po upadku ZSRS bo była słaba” (w domyśle: teraz jest silna).

Rosyjski prezydent jasno zaznaczył także, że jego kraj ma prawo do własnej strefy wpływów.Temu służyła retoryka antynatowska i pochwała wielobiegunowego systemu politycznego.

Orędzie Władimira Putina uzasadniające aneksję Krymu udowadnia, że wbrew licznym pogłoskom otacza się on dość zręcznymi polittechnologami. W krajach o słabej percepcji historyczno- politycznej Rosji omawiana mowa z pewnością osłabi wrogie jej posunięcia ekonomiczne.

Fot. mil.ru

5f19ec368f48a4a59af7fe3fefe5880d

Rosja już dziś jest w stanie zaopatrywać w gaz Półwysep Krymski

Rosja podejmuje pierwsze działania mające zapewnić dostawy gazu na Półwysep Krymski, do tej pory zaopatrywany we wspomniany surowiec głównie z terytorium południowo- wschodniej Ukrainy.

Separatystyczne władze w Symferopolu zdecydowały o nacjonalizacji spółek Czernomornaftohaz i Ukrtransgaz. Pierwsza z nich odpowiadała przed wybuchem kryzysu za 4,3% krajowego wydobycia błękitnego paliwa (szacowanego w ubiegłym roku na 20 mld m3 surowca), co zaspokajało około 65 proc. zapotrzebowania półwyspu.Czernomornaftohaz jest właścicielem 6 pól gazowych na Morzu Czarnym i Azowskim, portu specjalistycznego w Czarnomorsku, który stanowi bazę logistyczną dla platform morskich oraz magazynów gazu. Z kolei Ukrtransgaz to spółka, która zarządza infrastrukturą gazową na półwyspie i posłuży separatystom do rozprowadzenia surowca wydobywanego na Morzu Czarnym i Azowskim.

Dostawy świadczone przez Czernomornaftohaz można uzupełnić za pomocą LPG. Gaz płynny znajduje wykorzystanie w dostosowanych do tego celu kuchenkach domowych (to popularne także w Polsce), stanowi również alternatywę dla energii elektrycznej i oleju opałowego. Terminal do odbioru LPG jest ulokowany w Kerczu. Ma on moc przepustową 1 mln ton rocznie i jest elementem łańcucha dystrybucyjnego obejmującego Ukrainę i Turcję. Wspomniana infrastruktura posiada także specjalistyczne magazyny o pojemności 8 tys. m3.

W Kerczu trwa również budowa terminalu do odbioru LNG. Pierwszy etap wspomnianej inwestycji miał się zakończyć pod koniec zeszłego roku (brak informacji na temat finalizacji) i zakładał m.in. stworzenie 22 zbiorników na gaz skroplony- każdy o pojemności 200 m3. Zgodnie z założeniami LNG miało być sprowadzane do Kercza z Kraju Krasnodarskiego. Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie będą w stanie wykorzystać i tą możliwość.

Jak widać Kreml przygotowując aneksję Krymu szczegółowo przeanalizował wszelkie możliwości dostarczania energii na półwysep. Prawdopodobnie pozwolą one przetrwać lokalnej ludności do czasu wypracowania przez Moskwę bardziej trwałych rozwiązań.

Fot.  Flickr/ Deepwater Horizon Response

41d4b5f449cf0260648a

Ku finlandyzacji Ukrainy

Polityczna propozycja uporządkowania sytuacji na Ukrainie wysunięta przez Rosję oznacza de facto finlandyzację państwa nad Dnieprem.

Na portalu News.ru można się było już wczoraj zapoznać z kopią dokumentu zawierającego rosyjski plan uregulowania kryzysu krymskiego. Jego główne założenia to:

  • zmiana ukraińskiej konstytucji i federalizacja państwa nad Dnieprem,
  • konieczność przeprowadzenia nowych wyborów a także uszanowania „referendum” w sprawie przyszłości Krymu.
  • militarna i polityczna neutralność Ukrainy gwarantowana przez Rosję, USA i UE.

Dziś postulaty zawarte we wspomnianym materiale znalazły się w komunikacie rosyjskiego MSZ wzywającym do utworzenia międzynarodowej grupy wsparcia, która miałaby pomóc rozwiązać trudną sytuację w jakiej znalazł się Kijów.

Wszystkie analizy jakie napisałem na temat kryzysu krymskiego oparłem na przeświadczeniu, że tylko poprzez federalizację Ukrainy, Rosja może trwale zakorzenić ten kraj w swojej strefie wpływów. Jak widać intuicja mnie nie myliła, jednak rozwój wydarzeń pokazał, że narzędziem za pomocą którego można wdrożyć taki scenariusz nie musi być Krym. W pewnym momencie stało się jasne, że nie trzeba pozostawiać go w obrębie ukraińskiego organizmu politycznego by doprowadzić do jego decentralizacji. Dlatego jesteśmy dziś świadkami działań równoległych Moskwy- przygotowań do aneksji półwyspu i dalszego eskalowania napięcia w celu rozbicia unitarności Ukrainy (m.in. za pomocą podsycania niepokojów w Doniecku, koncentracji rosyjskiego wojska wzdłuż rosyjsko- ukraińskiej granicy, czy odpowiedniej retoryki polityków i komentatorów z Rosji. Siergiej Mironow stwierdził np. że rozpoczęło się „zbieranie ziem ruskich”, a Fiodor Łukianow w tekście „Putin zmienia świat” obwieścił koniec porządku pozimnowojennego). Chce w tym momencie wyraźnie zaznaczyć, że rosyjska dyplomacja realizuje bardzo często kilka scenariuszy w tym samym czasie i potrafi między nimi płynnie przechodzić. Najwyraźniej plany federalizacji Ukrainy zmodyfikowano o aneksję Krymu w obliczu słabej reakcji Zachodu na wydarzenia krymskie.

Wspomniany nabytek terytorialny nie przybliża jednak Moskwy do realizacji scenariusza, dzięki któremu możliwa będzie finlandyzacja państwa nad Dnieprem. Trudno oczekiwać także, by inicjatywa utworzenia „grupy wsparcia” spotkała się z przychylną reakcją na Zachodzie. Dlatego w najbliższych kilkudziesięciu godzinach powinniśmy się spodziewać doprecyzowania dalszych działań Kremla. Może do tego dojść jutro podczas nadzwyczajnego orędzia Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego (obu izb rosyjskiego parlamentu).

Fot. kremlin.ru

bf879986a8964cd00da506bf23781ec8

Kryzys krymski: Obama sięga do doktryny Reagana

Nikt nie przypuszczał, że groźba Waszyngtonu wystosowana pod adresem Moskwy w związku z kryzysem krymskim a dotycząca wykorzystania rewolucji łupkowej jako środka politycznego nacisku na Kreml, zostanie tak szybko zrealizowana. Nie chodzi bynajmniej o gaz łupkowy, ale uwolnienie przez Stany Zjednoczone własnych rezerw ropy naftowej, które od dłuższego czasu utrzymują się na rekordowym poziomie dzięki pozyskiwaniu surowca ze złóż niekonwencjonalnych.

Uwalniając 5 mln baryłek ropy ze strategicznych rezerw USA administracja prezydenta Baraka Obamy wysłała czytelny sygnał do Władimira Putina: „Macie ochotę odbudowywać Związek Sowiecki? To będziemy z wami rozmawiać jak z Sowietami”.

USA sprzedały bowiem swoje zapasy czarnego złota po raz pierwszy od 1990 roku a „miękki” Obama zaczerpnął z bogatej spuścizny doktryny Reagana. To przecież porozumienie z królem Arabii Saudyjskiej pozwoliło Ameryce w latach 80tych XX wieku istotnie ograniczyć dochody ZSRS, którego budżet w lwiej części opierał się na zyskach ze sprzedaży ropy naftowej.

Skoro już o czasach zimnej wojny mowa to w kontekście naftowym analogii w odniesieniu do teraźniejszości jest znacznie więcej:

  • Struktura budżetu Rosji nadal uzależniona jest od wahań ceny baryłki ropy naftowej. Z tym, że jest to dziś kraj znacznie słabszy gospodarczo od Sowietów i mimo wszystko kapitalistyczny ze wszystkimi tego skutkami (Unia Celna w żadnym stopniu nie może się równać z RWPG).

  • Stany Zjednoczone niezmiennie łączą doskonałe relacje z Arabią Saudyjską, którą zapewne byłyby w stanie nakłonić do zwiększenia wydobycia surowca.

  • Waszyngton posiada także wielki wpływ na Międzynarodową Agencję Energetyczną, która powstała po szokach naftowych lat 70tych. Wpływ, który z pewnością jest w stanie przełożyć się na uwolnienie rezerw jej 28 krajów- członków (głownie europejskich).

Tradycyjne środki zimnowojenne uzupełnia natomiast zupełnie nowy wachlarz możliwości pozostający w rękach prezydenta Obamy (abstrahując od rezerw ropy łupkowej).

  • USA zachowują olbrzymi wpływ na politykę Iraku. Dzięki powrotowi do pełnej sprawności operacyjnej terminalu naftowego w Basrze, kraj ten był wstanie w lutym br. wyeksportować na południe średnio 2,5 mln baryłek ropy dziennie, najwięcej od 1979 roku i o 390 tys. b/d więcej niż miesiąc wcześniej. W dodatku podczas kluczowego momentu kryzysu krymskiego (12 marca) turecki minister energii i zasobów naturalnych Taner Yildiz oświadczył, że „Turcja będzie dostarczać iracką ropę naftową na rynki światowe”. Informacja ta oznacza, że eksport irackiej ropy jeszcze bardziej wzrośnie dzięki efektywniejszemy wykorzystaniu przesyłu przez Kurdystan.

  • Waszyngton może próbować wpłynąć także na sojusz energetyczny amerykańskiego ExxonMobil i Rosnieftu. Tym bardziej, że amerykański koncern podpisał z rządem Ukrainy (jeszcze w okresie urzędowania Janukowycza) umowę na przeprowadzenia odwiertów na południowy-zachód od Krymu… Partnerstwo z Exxonem ma w kontekście technologicznym bardzo ważne znaczenie dla Rosjan próbujących uwolnić swoje zasoby na Dalekiej Północy.

Jak widać reakcja Waszyngtonu na kryzys krymski nie ogranicza się do zwiększenia zaangażowania militarnego w Polsce, państwach bałtyckich i na Morzu Czarnym, czy zapowiedzi sankcji, które dotkną Moskwę. Amerykanie przystępują do działania i dają Kremlowi jasny sygnał, że jego podstawy gospodarcze są bardzo kruche i z łatwością można je podważyć, co dla sytuacji wewnętrznej Rosji będzie miało znacznie gorsze skutki niż prozachodnie aspiracje Ukrainy.

Fot. kremlin.ru

72ea70b82e5a8dda05f33fbeb68448b6

Kryzys krymski wymusi zmiany w strukturze rosyjskiego rynku gazowego

Pogarszające się w kontekście ukraińskim relacje Brukseli i Moskwy uderzają w Gazprom. Sytuację tą wykorzystuje Rosnieft próbując wymusić zmiany w strukturze funkcjonowania rosyjskiego rynku gazowego.

1 grudnia 2013 roku weszła w życie ustawa ograniczająca monopol Gazpromu na eksport błękitnego paliwa. Był to wielki sukces Igora Sieczina, prezesa Rosnieftu, który od dłuższego czasu starał się osłabić energetycznego konkurenta za pomocą sukcesywnego skupowania aktywów gazowych i forsowania na Kremlu korzystnych dla siebie rozwiązań legislacyjnych. Już miesiąc później, w styczniu br., przecieki z agencji Itar- Tass uświadomiły wszystkim, że po uwolnieniu eksportu LNG największy wróg Gazpromu zamierza iść za ciosem proponując rosyjskim władzom liberalizację rynku gazowego opartą o:

  1. stworzenie niezależnego operatora,

  2. wolny dostęp do przepustowości gazociągów

  3. otwarcie eksportu surowca.

Powyższe działania zbiegły się jednak w czasie z coraz lepszą atmosferą rozmów na linii Rosja- Komisja Europejska w odniesieniu do ewentualnego zwolnienia, niektórych projektów Gazpromu z reżimu trzeciego pakietu energetycznego (South Stream, OPAL). O bliskim porozumieniu stron informował prezydent FR Władimir Putin a także liczne źródła prasowe w otoczeniu komisarza ds. energii Gunthera Oettingera. Prezes Rosnieftu musiał zatem wyhamować swoją ofensywę ponieważ osłabienie Gazpromu chwilowo przestało się opłacać rosyjskim władzom. Świadczyły o tym m.in. opublikowane abstrakty nowej strategii energetycznej Rosji do 2035 r., które nie uwzględniały możliwości podziału gazowego hegemona na spółki wydobywczą i transportową. Powyższą sytuację zmienił dopiero kryzys krymski, który zamroził rozmowy energetyczne toczone pomiędzy Brukselą i Moskwą.

Równolegle do pogarszających się relacji rosyjsko- unijnych następuje powrót Igora Sieczina do planów drastycznego osłabienia Gazpromu. Wspomniany koncern traci bowiem szansę na szybkie uzyskanie ustępstw KE w odniesieniu do Gazociągu OPAL i South Streamu, a także ponosi gigantyczne straty wizerunkowe z powodu swojego stanowiska wobec nowych ukraińskich władz. Premier Donald Tusk a za nim inne europejskie media wskazują przecież na to, że uzależnienie od rosyjskiego gazu ogranicza Niemcom (a szerzej Unii) pole manewru w kontekście Ukrainy.

Liberalizacja rosyjskiego rynku gazowego byłaby zatem przydatna dla Kremla w sensie wizerunkowych, pomogłaby stosunkowo bezboleśnie dostosować własne cele energetyczne do realiów unijnego prawa i uporządkować relacje pomiędzy rozproszonymi w poszczególnych spółkach frakcjami obozu rządzącego (także dzięki wprowadzeniu nowych regulacji).

Igor Sieczin zdaje się doskonale orientować w powyższej sytuacji i chce ją wykorzystać do swoich celów. Jak poinformowała w tym tygodniu agencja Reuters, Rosnieft jest zainteresowany uzyskaniem dostępu do przepustowości planowanego gazociągu do Chin (Siła Syberii), która ma wynieść 38 mld m3 rocznie. Wygląda więc, na to że wymierzony w monopol Gazpromu lobbing będzie kontynuowany.

Fot. Flickr/ Walter Schwarz