Archiwa tagu: Rzeczpospolita Obojga Narodów

Delfi.it

Nikžentaitis: Zapomniany Litwin Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Ostatnio temat sytuacji etnicznych Polaków mieszkających na Litwie i marszu narodowców 11 Marca wywołuje sporo kontrowersji. Śmiałbym zauważyć, że dyskusje te toczą się wokół dość ważnych kwestii, mianowicie: tożsamość litewska dzisiaj i w czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Taka myśl powstała po dyskusji polityka Eligijusa Masiulisa i historyczki, autorki powieści historycznych Ingi Baranauskienė.

Delfi.it

Na stwierdzenie polityka: „Odważnym państwem i narodem byliśmy wtedy, gdy wielcy książęta Litwy, tworzyli Wielkie Księstwo, gdy różne narody, różne wyznania i różne tradycje mieściły się w jednym miejscu, na Litwie”, znana pisarka odpowiedziała w swym komentarzu: „Darujmy sobie gadki o jednolitym narodzie WKL (Wielkie Księstwo Litewskie), bo takiego narodu nie było. Gdy w XVI–XVII taka tożsamość (oparta na chrześcijaństwie i kulturze polskiej) zaczęła się rodzić wśród szlachty, to państwo jakby za machnięciem różdżki się rozlazło i upadło.” Ostatnie stwierdzenie świetnie odzwierciedla współczesne pojmowanie narodowości, któremu przeciwstawia się Eligijus Masiulis. Szukając odpowiedzi na pytanie, kto ma rację w tym sporze, należy dogłębnie zbadać znaczenie wyrażenia obywatel WKL w XV – XVIII wieku.

Czytając utwory literackie, a niekiedy i prace historyków, powstaje pytanie, jaka była istota Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Już sama nazwa mówi o tym, że ten polityczny sojusz był sojuszem dwóch narodów Litwinów i Polaków, jednakże w literaturze polskiej częściej wspomina się o „polskiej Rzeczpospolitej”, a Litwini bardziej akcentują Wielkie Księstwo Litewskie, często pomijając związek z Polską (w sensie politycznym) częścią Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Powody tak nieadekwatnej oceny byłego państwa można znaleźć na Litwie i w Polsce.

Najkrótsze wyjaśnienie, dlaczego wciąż się różni ocena tego niby jednego państwa może wyglądać tak: na ocenę wspólnego, chociaż składającego się z heterogennych części kraju wpłynął nacjonalizm, który szczególnie zniekształcił znaczenie Litwina w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Jeśli na państwo polsko- litewskie spojrzeć przez pryzmat nowożytnej koncepcji narodu, wówczas okaże się, że współczesne kryteria narodu, jak np. pochodzenie etniczne, język, narzucono mieszkańcom kraju w XVI – XVIII wieku. Stosując pojęcia współczesnego nacjonalizmu i oceniając sytuację z dzisiejszego punktu widzenia musimy powiedzieć, że więcej szczęścia mieli Polacy. Dominującym językiem Rzeczpospolitej był język polski. Już sam ten czynnik był punktem wyjścia dla polskich nacjonalistów końca XIX wieku w dywagacjach nad polskim charakterem byłej Rzeczpospolitej. Jednakże takie uproszczone podejście do całej sprawy utrudniały deklaracje słynnych ludzi, na przykład słowa Adama Mickiewicza, Litwo, Ojczyzno moja, jednakże nawet tu, gdzie słynny poeta mówi, że nie wszyscy przedstawiciele polskiej kultury muszą być Polakami, nikt nie poświęca temu zbyt wiele uwagi: Adam Mickiewicz przecież pisał po polsku, a więc był Polakiem, a jego wypowiedź, że ojczyzną poety jest Litwa, jest tylko nieporozumieniem, na które nie należy zwracać uwagi.

Polska literatura, począwszy od Sienkiewicza, opierając się na wspominanej deklaracji Mickiewicza, stworzyła inny motyw egzotycznej Litwy. Litwini byli swego rodzaju prostakami, mniej zamożnymi i walecznymi niż ich starsi bracia, ale bardzo kochali swą ojczyznę Polskę, dlatego zasłużyli na miano naszych, tylko innych Polaków.

Ta idea, która pojawiła się jeszcze w literaturze romantyzmu, tak głęboko zakorzeniła się w umysłach Polaków, że nie mogli zrozumieć, dlaczego po odzyskaniu niepodległości Litwa i Polska nie mogą być razem w jednym państwie. Wpłynęło to także na stosunki polsko- litewskie w okresie międzywojennym. Pozostałości takiego poglądu można zauważyć też dzisiaj w odniesieniu do dzisiejszych Polaków mieszkających na Litwie, tj. uważa się, że Polacy z Wileńszczyzny to potomkowie wielkiej Polski (Rzeczpospolitej), których należy wspierać i nie pozwolić Litwinom na ich lituanizację.

Podczas takich rozważań jednak zapomina się o podstawach historycznych, uważa się, że świadomość Polaków na Litwie ukształtowało przede wszystkim państwo polskie z początku XX wieku. Taki pogląd nie tylko ignoruje korzenie litewskich Polaków z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, lecz pomija również doświadczenia życia na Litwie sowieckiej, wreszcie na Litwie niepodległej. Nadal dominuje pogląd, że skoro mówią po polsku (choćby z domieszką rosyjską czy białoruską), to są oni częścią polskiego narodu.

Można dużo prawić o tym, jak taki stosunek Polaków do Litwinów z okresu Rzeczpospolitej wpływa na rozumienie historii, a także na obecne stosunki polsko- litewskie, jednakże takie oskarżenia wobec Polaków, bez zastanowienia się nad litewskimi argumentami, nie pomogą w poszukiwaniu prawdy, a tylko wzmocnią antypolską propagandę.

Współczesne pojmowanie swojej narodowości okazało się kłopotliwe dla Litwinów na przełomie XIX – XX wieku. Czynnik językowy, na podstawie którego łatwo uznano Litwinów, przedstawicieli narodu politycznego, za Polaków, nie pozwolił na to, by obywateli WKL określano mianem rodaków. Litwin mówiący po polsku stanowił na początku XX wieku dla młodego państwa litewskiego tak wielką przeszkodę, że nawet starano się zbytnio nie eksponować epoki Wielkich Książąt. Obawa przed bakcylem polskości sprawiła, że w pierwszym dziesięcioleciu po odzyskaniu niepodległości za bohaterów uważano tylko uczestników ruchów wyzwoleńczych.

Później na historię „litewską” spoglądano przez pryzmat Wilna – utrata Wilna i dążenie do jego odzyskania była czynnikiem mobilizującym społeczeństwo Litwy.

Wiadomo, że większość uczestników ruchów wyzwoleńczych była w jakiś sposób związana z Wilnem. Jednakże ten fakt nie wystarczył, by udowodnić historyczną przynależność Wilna do Litwy. Bardziej tu pasował motyw „stolicy historycznej”, a także wydarzenia i osobowości związane z historią WKL. Jednakże już w XIII – XVIII wieku właśnie język stawał się najważniejszym czynnikiem, który decydował, kto jest Litwinem, a kto nie.

Pierwsze kryterium: nowi bohaterzy narodu litewskiego nie powinni mieć nic wspólnego z polskością. Jeszcze lepiej, gdyby mieli jakieś zatargi z Polakami. Takie kryteria nie pozwoliły na zbyt szeroki wybór bohaterów, wciąż wspominano okres do Unii Krewskiej (lit. ikikrėvinis laikotarpis), a najważniejszym bohaterem w historii Litwy stał się Wielki Książę Litewski – Witold.

Twórcom ideologii nie przeszkadzała nawet ta okoliczność, że Wielki Książę nie był figurą antypolską. Antypolska przeszłość została zwyczajnie wymyślona. Fakt, że w roku 1430 nie odbyła się od dawna planowana koronacja Witolda, uznano za „historyczny” dowód, że Litwini nigdy nie lubili Polaków i chcieli się od nich odłączyć, natomiast starania Polaków, by nie dopuścić do koronacji, świadczą o ich niechęci do idei powstania samodzielnego państwa litewskiego – nie tylko w XX wieku, ale i dużo wcześniej. Aby uprawdopodobnić te hipotezy, mówiono o tym, że Polacy jakoby wykradli koronę Witolda, a wielu Litwinów w te opowieści uwierzyła. Dopiero Rimvydas Petrauskas rozwiązał ten rebus i opowiedział o prawdziwym losie korony Witolda.

Już w końcu trzeciego dziesięciolecia XX wieku została nakreślona granica, gdzie rozpoczyna się i gdzie się kończy historia Litwy, to jest okres Wielkiego Księstwa do 1430 roku (śmierci Witolda). Reszta, do końca XIX wieku, nie jest historią Litwy, lecz okresem polskim (lit. Lenkmetis).

Jednakże później te granice korygowano: najpierw szukano postaci historycznych, które między sobą rozmawiały po litewsku. Jeszcze w czasach sowieckich udało się ustalić, że niezależnie od tego, w jakim języku zostały napisane utwory, skoro powstały one w WKL, to powinny być uważane za spuściznę litewską. Tak więc w wąskich kręgach intelektualistów pojawiły się idee, że być może barok wileński i Konstytucja 3 Maja są „własnością” obecnych Litwinów i częścią ich kultury. Jednakże te pomysły nie zyskały popularności i pozostały w kręgu intelektualistów, a termin „dawny Litwin” (lit. senlietuvis, w tekście tym terminem określa się obywatela WKL, przedstawiciela narodu politycznego) nadal nie jest potrzebny.

W większości wypadków, właśnie dlatego powstaje tak dużo konfliktów w dzisiejszych stosunkach litewsko-polskich. Wspólny pogląd Litwinów i Polaków, że Polacy mieszkający na Litwie nie są częścią historycznie utworzonego społeczeństwa litewskiego, może być właśnie tym mianownikiem, który odzwierciedla esencję konfliktu pomiędzy Litwinami i Polakami z Litwy. Choćby z tego powodu nie tylko Litwini, ale i Polacy powinni rozpocząć dyskusję na temat koncepcji dawnego Litwina (senlietuvis), w kontekście polityczno-kulturowym, jako dziedzictwa byłego państwa polsko – litewskiego.

Po pierwsze, przy rozważaniu koncepcji „dawnego Litwina” należy odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:

1) Od jakiego okresu możemy mówić o istnieniu litewskiego narodu politycznego?

2) Jakie cechy są charakterystyczne dla „dawnego Litwina”, jakie były jego relacje z innymi grupami etnicznymi Rzeczpospolitej Obojga Narodów, z Polakami i Rusinami.

3) Kiedy zanikło pojęcie „dawnego Litwina”?

Odpowiedź na te zagadnienia nie jest prosta ze względu na brak informacji i odpowiednich badań. Dotychczas na pytanie, kiedy powstał polityczny naród WKL, odpowiadano, że to się mogło stać w końcu XIV, na początku XVI wieku. Taka różnorodność zdań powstała, ponieważ podawano różne definicje „dawnego Litwina”.

Wszyscy przedstawiciele historiografii postmarksistowskiej są zgodni, że podstawowym czynnikiem istnienia narodu politycznego jest mocno wyrażona świadomość narodowa, jednakże kłopot polega na tym, że nie ma wielu źródeł wyrazu takiej świadomości, a i deklaracje te bywają różne. Jednakże uznając prymat świadomości narodowej, należy pamiętać, że dla formacji narodu politycznego konieczni są krzewiciele świadomości narodowej. Tak więc, nie mając odpowiedzi na pytanie, jakie były społeczne podstawy narodu politycznego WKL, nie odpowiemy również na pytanie, kiedy powstało pojęcie „dawnego Litwina”.

Oczywiste jest, że naród polityczny łączyły więzi nie pionowe, a poziome, czyli naród powstawał na bazie społecznej, nie etnicznej. Szersza warstwa społeczna WKL utworzyła się, gdy zaczęła zanikać dynastia Giedyminowiczów, a wraz z nią przywileje, dlatego jej przedstawiciele utożsamili się z szerszą warstwą społeczną – bojarstwem. Nie będziemy tu dokładnie naświetlać tego zagadnienia, jednakże zwróćmy uwagę na instytucję Rady Panów, która, subiektywnym zdaniem autora tego tekstu, dała początek powstaniu narodu politycznego WKL.

Przedstawiciele narodu politycznego powinni działać w przestrzeni politycznej, prawnej, religijnej i ideologicznej. Pojawienie się tych przestrzeni oraz ich wzajemne nakładanie się jest sygnałem potwierdzającym powstanie nowego sojuszu etniczno- kulturowego. Można napisać całe monografie o powstaniu różnorodnych przestrzeni publicznych. Jednakże w tym artykule opowiemy tylko o kilku czynnikach warunkujących powstanie narodu politycznego. Oprócz kształtowania się w połowie XV wieku warstw społecznych, ważne są też inne czynniki:

a) Na początku XVI wieku pojawia się Pierwszy Statut Litewski, a wraz z nim prawne podstawy, które mogą uregulować istnienie takiego społeczeństwa.

b) W końcu XV wieku rozpoczyna się proces tzw. nieformalnej unii kościelnej.

c) W XV wieku upowszechnia się teoria narodu rzymskiego rzymskiego pochodzenia narodu WKL, która daje legitymację działalności narodu politycznego.

Wydarzenia, które miały największy wpływ na świadomość narodu politycznego, odbywały się w drugiej połowie XV i w na początku XVI wieku. Ten okres również można nazwać okresem „zapomnianego drugiego narodzenia.” Taki wniosek potwierdza też Kronika Bychowca spisana na początku XVI wieku w otoczeniu Albrechta Gasztołda, którą można nazwać manifestem politycznym WKL.

Skoro już znamy odpowiedź na pierwsze pytanie warto jest bardziej przyjrzeć się cechom politycznego narodu WKL. Na początku należy zwrócić uwagę na stosunek pomiędzy etnicznością a obywatelstwem w tym nowym sojuszu.

Od razu zauważymy brak jednolitości. Z etnicznego punktu widzenia naród składał się z Litwinów, Żmudzinów i Rusinów. Jest wiele dokumentów potwierdzających, że ci przedstawiciele etnicznie zróżnicowanych grup twierdzili, iż są Litwinami. W tym kontekście można przypomnieć podpisany w XVI wieku dokument unii mielnickiej, w którego preambule etniczni Rusini tytułowali się „Nos Lithuani”. Jednakże w innych źródłach można znaleźć całkowicie sprzeczne informacje. Jest to przyczyną różnej interpretacji w historiografii polsko-litewskiej.

Polscy naukowcy twierdzą odwrotnie niż autor tego tekstu, że dla Rusinów WKL było tylko postoju stacją pośrednią, przed integracją ze społeczeństwem polskim, ponieważ Polskę (Koronę) uważano za kraj o większych możliwościach. Twierdzenia o tym, że Rusini mogli być cząstką „dawnych Litwinów” lub też orędownikami polskiej cywilizacji czy nawet obywatelami Księstwa Moskiewskiego, cierpiącymi pod jarzmem polsko- litewskim, tylko na pierwszy rzut oka wydają się sprzeczne. Polityczny naród WKL był tylko nietrwałym produktem znajdującym się pod wpływem Wilna, natomiast o Rusinów walczył Kraków (Warszawa) i Moskwa, a kryterium wyboru stanowiła integracja z narodem politycznym WKL. Najtrudniej mieli Rusini żyjący na pograniczu litewsko-moskiewskim, na ziemiach ukraińskich. Zmienna przynależność terytorialna ich obszaru, różnice wyznaniowe nie mogły – mimo wszelkich prób integracyjnych – utwierdzić na tym terenie konkretnej tożsamości politycznej, a tym samym – poczucia wierności wobec jednego państwa. Tożsamość Rusinów przez to była niestabilna, zmieniała się wraz z uwarunkowaniami politycznymi.

Rozważając zagadnienie Rusinów, możemy skorzystać z historycznie ukształtowanych etnonimów. Na Litwie, w odróżnieniu od Polski, nie utwierdził się termin Rusini. Nawet dzisiaj w literaturze naukowej brzmi raczej sztucznie. Na Litwie pojęcie Białorusina (lit. gudas) ma swoje historyczne tradycje i właściwie obejmuje terytorium obecnie zamieszkane przez Białorusinów. Historyczne pojęcie Białorusina nie ma dokładnej definicji, jednakże można przypuszczać, że Białorusini byli spokrewnieni z Rusinami, dlatego mogli mieć silniejsze powiązania z „dawnymi Litwinami”. Takie przypuszczenia potwierdza również wspomniana wcześniej unia kościelna, którą propagowała rodzina Chodkiewiczów, chociaż odbywała się ona na wszystkich ziemiach ruskich, jednakże epicentrum tego ruchu był na ziemiach białoruskich (Supraśl).

Do określenia integracji elity politycznej Rusinów ze społeczeństwem „dawnych Litwinów” można użyć innego terminu: lituanizacja. Ten termin jest używany w kontekście narodu politycznego i oznacza odzyskanie albo zmianę orientacji tożsamościowej. O zmianach w tożsamości w państwie litewsko- polskim warto dyskutować częściej, choćby dlatego, że termin ten również w literaturze popularnej i naukowej używany jest w postaci zdegradowanej i sprymitywizowanej. W odniesieniu do stosunków etnicznych w państwie polsko- litewskim zazwyczaj używa się terminu polonizacja, jednakże to pojęcie obejmuje zmiany kulturowe, a nie tożsamościowe.

Język, jak wiadomo, nie był w tym regionie do końca XIX wieku najważniejszym wyznacznikiem tożsamości. Dlatego użycie terminu polonizacja w sensie stricte utrudnia zrozumienie realiów tamtych czasów.

Nie można zaprzeczyć, że polonizacja miała miejsce w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Rusini i Litwini, którzy osiedlali się na ziemiach Korony, mogli stać się częścią polskiego narodu politycznego. Jednakże mówiąc o polonizacji nie należy zapominać o roli lituanizacji. Maciej Stryjkowski z Mazur przeniósł się na ziemie WKL i został jednym z ideologów i twórców tożsamości „starolitewskiej”. Nie możemy zapytać go wprost, jednakże z jego tekstów z XVII wieku wynika, że miał miejsce fakt lituanizacji, to fakt zmiany tożsamości narodowej. Jest to oczywiście tylko robocza hipoteza, jednakże gdyby udało się ją udowodnić, wówczas przestano by pisać o jednokierunkowych procesach w Rzeczpospolitej Obojga Narodów: Polska już nie byłaby dominującym elementem, lecz tylko jednym z uczestników interakcji, wraz z „dawnymi Litwinami”.

W odniesieniu do relacji między grupami etnicznymi w obrębie wielokulturowego państwa Rzeczpospolitej Obojga Narodów, powinniśmy zwrócić uwagę na dominującą rolę języka polskiego. Inne grupy etniczne język polski przyjęły jako narzędzie komunikacji politycznej i kulturowej, a więc procesy, które działy się w Rzeczpospolitej można nazwać procesami akulturacji. Natomiast akulturacja nie jest tożsama z asymilacją, co potwierdza również transformacja tożsamości „dawnych Litwinów” w XVI wieku.

W Kronice Bychowca spisanej w XVI w. tradycyjnie opierano motyw odrębności Litwinów od Polaków na autorytecie Witolda. Różnice pomiędzy przedstawicielami polskiego i litewskiego narodu politycznego pojawiają się też w opisie Bitwy pod Grunwaldem, gdzie wywyższa się zasługi Litwinów i bagatelizuje udział Polaków. W tej kronice znajduje też wyraz hipoteza o rzymskim pochodzeniu Litwinów. Autor kroniki tłumaczy też, dlaczego Litwini w 1413 roku podczas Unii w w Horodle przyjęli polskie herby: stało się tak wyłączne z polecenia Witolda, choć Litwini mieli swoje herby, bardziej szlachetne niż polskie, gdyż w końcu pochodzenia rzymskiego.

W 1564 roku podczas obrad Sejmowych w Warszawie wynikł spór pomiędzy delegacją polską a litewską, w którym chodziło o zasługi każdego narodu podczas Bitwy pod Grunwaldem w 1410 roku, jednakże opinie okazały się bardzo różne.

Najważniejsza różnica w odbiorze litewskiej świadomości polegała na tym, że w pierwszym przypadku autor Kroniki Bychowca opierał się na przekazach ustnych, podczas gdy w drugim przypadku za źródło posłużyły polskie kroniki spisane w XVI wieku.

Można więc twierdzić, że w drugim wypadku przynajmniej część szlachty litewskiej posiłkowała się tym samym źródłem, co Polacy, a to świadczy, że obszar kulturowy „dawnych Litwinów” i „dawnych Polaków” zaczął się ujednolicać. Te dwa epizody warte są odnotowania choćby dlatego, że najlepiej udowadniają, iż akulturacja nie oznacza utraty tożsamości narodowej, przy czym wyraźnie widać różnice pomiędzy akulturacją, lituanizacją i polonizacją.

Pozostaje nam odpowiedzieć na pytanie, kiedy ten „zapomniany drugi Litwin”, jako grupa społeczna przestała istnieć. Podobnie jak w pierwszym wypadku, szukając genezy tego zjawiska, źródła z nieodległych nam czasów dają spory wachlarz możliwości. Być może czytelnik polski nie obrazi się, jeśli słowa Adama Mickiewicza „Litwo, Ojczyno moja” podam jako dowód istnienia „dawnego Litwina”. Jednakże nie powinno się Adama Mickiewicza traktować jako ostatniego przedstawiciela tej społeczności. Według najnowszych badań historycy uważają, że pozostałości tożsamości WKL zachowały się do XX w. Przykładem może być ruch krajowców na Wileńszczyźnie, a także próby przekształcenia „dawnych Litwinów” w naród Polaków litewskich jako składowej części społeczeństwa Litwy. Uważa się, że dyskusje na ten temat skończyły się dopiero w 1933 – 1935 roku.

Nie ma już dziś owych „dawnych Litwinów”. Ostatnim człowiekiem, który publicznie deklarował przynależność do Wielkiego Księstwa Litewskiego był Czesław Miłosz, którego pochowano w Krakowie.

Rok 2011 ogłoszono na Litwie i w Polsce rokiem Czesława Miłosza. Wspominano go jako słynnego poetę, noblistę. Jednakże o jego tożsamości „starolitewskiej”, o tej historycznej więzi łączącej Litwinów i Polaków czasów obecnych, nie powiedziano ani słowa w trakcie oficjalnych uroczystości. Być może, dlatego, że dla Litwinów Wilno jest po prostu miastem, które zlituanizowali po 1939 roku, a dla Warszawy – Polacy na Litwie są jedynie godnym wstawiennictwa dziedzictwem II Rzeczpospolitej?

Na zakończenie, uogólniając debatę Masiulisa i Baranauskienė, zaznaczę, że bardziej identyfikuję się z poglądem tego pierwszego. W ten kontekst raczej nie wpisują się słowa Waldemara Tomaszewskiego, że to Litwini powinni się integrować na Wileńszczyznie. Osoby, które, mają szerszą wiedzę historyczną, wiedzą, że Wilno, podobnie jak i „dawni Litwini” są nieodłączną częścią Litwy, z którą również dziś czują naturalną więź.

Alvydas Nikžentaitis: litewski historyk, wykładowca Wileńskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, od 2000 dyrektor Litewskiego Instytutu Historycznego. Postanowieniem Prezydenta RP z dnia 30 czerwca 2009 za wybitne zasługi w rozwijaniu współpracy między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską, za propagowanie wiedzy o wspólnym dziedzictwie historycznym narodów tworzących Rzeczpospolitą Obojga Narodówzostał odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP.

Materiał z serwisu partnerskiego PL Delfi.

Wikipedia/Open source

Drozd: Rzeczpospolita tworzy kondominium nad Ukrainą…

Jacek Drozd

30 stycznia/9 lutego 1667 roku (pierwsza data wg. kalendarza juliańskiego, druga wg. kalendarza gregoriańskiego) w niewielkiej wsi Andruszów[1] posłowie reprezentujący Rzeczpospolitą Obojga Narodów i Carstwo Moskiewskie zawarli rozejm, który kończył trwającą od 1654 roku[2], wojnę obu państw o dominację na wschodzie.

Na przestrzeni lat w spór ten zaangażowane były bezpośrednio – oprócz wyżej wymienionych stron- również: Kozaczyzna (Ukraina), Szwecja, Chanat Krymski (Tatarzy) oraz – pośrednio – Siedmiogród, Mołdawia i Imperium Osmańskie, co nadawało mu znamiona konfliktu międzynarodowego.

Traktat andruszowski w zasadniczy sposób zmieniał układ sił na korzyść państwa moskiewskiego, które po latach porażek i niepowodzeń[3] uzyskało w końcu przewagę nad swym zachodnim sąsiadem. Takiemu stanowi rzeczy sprzyjały również wewnętrzne problemy w samej Rzeczypospolitej, związane z walką obozu królewskiego Jana Kazimierza Wazy (m.in. sprawa elekcji vivente rege, konflikt z Jerzym Lubomirskim zakończony bratobójczą bitwą pod Mątwami w 1666 roku i upokorzeniem króla na sejmie) z opozycją oraz nieudana kampania wojenna z lat 1663/1664, która miała w swym założeniu, złamać opór moskiewski i zmusić to państwo do podpisania korzystnego dla Rzeczypospolitej pokoju.

W wyniku postanowień zawartych w Andruszowie, Rzeczpospolita traciła na rzecz Moskwy terytoria Województwa Smoleńskiego, Czernihowskiego, Ziemi Siewierskiej, część Województwa Witebskiego oraz większą cześć Województwa Kijowskiego, z samym Kijowem, który teoretycznie miał pozostawać pod władztwem moskiewskim przez dwa lata, jednak nie wrócił już nigdy w skład Rzeczypospolitej [4].

JESTEŚ JUŻ FANEM POLITYKI WSCHODNIEJ NA FACEBOOKU?

Wikipedia/Open source

Polska i Litwa uzyskiwały skromne nabytki terytorialne w postaci powrotu do Rzeczypospolitej Województwa Inflanckiego, Połockiego i Witebskiego[5]. Bardzo ważne było również postanowienie Traktatu Andruszowskiego o wspólnym protektoracie obu państw nad Zaporożem i udzielaniu sobie wzajemnego wsparcia na wypadek buntów kozackich[6]. Układ ten stanowił dalszy krok do wzrostu potęgi państwa moskiewskiego, powiększonego terytorialnie o Ukrainę lewobrzeżną.

Tymczasem, Rzeczpospolita przechodziła do postawy defensywnej wobec działań politycznych, militarnych i gospodarczych swego groźnego wschodniego sąsiada, narażając się dodatkowo na gniew Imperium Osmańskiego i Tatarów niezadowolonych z zawarcia przez oba państwa porozumienia skierowanego przeciwko nim. To niezadowolenie znalazło ujście w kolejnej wyniszczającej Rzeczpospolitą wojnie, która wybuchła w 1672 roku i zakończyła się sromotną klęską tejże. Na rzecz Turcji utraciła ona wtedy terytoria Podola, Bracławszczyzny i Kijowszczyzny, które odzyskała dopiero w 1699 roku.

DOŁĄCZ DO NAS W GOOGLE+

Nowy układ sił politycznych w Europie Wschodniej, który swój wyraz znalazł w Andruszowie był niekorzystny również dla Szwecji, dlatego, że wzmacniał pozycję Moskwy wobec niej i otwierał perspektywy dla dalszych walk między nimi o panowanie nad wschodnimi wybrzeżami morza Bałtyckiego.

Co do losów Ukrainy, to w wyniku postanowienia traktatowego ze stycznia 1667 roku, kraj ten podzielony został na trzy części – polską, rosyjską i Zaporoże jako kondominium obu państw. Wśród niektórych historyków[7] traktat ten zyskał nawet miano rozbioru Ukrainy, ze względu na ugruntowanie podziału tego terytorium (zainicjowanego jeszcze w 1663 roku wyborem dwóch hetmanów kozackich – propolskiego Pawła Tetery i promoskiewskiego Iwana Brzuchowieckiego) na część prawobrzeżną – polską, położoną na zachód od Dniepru i lewobrzeżną – rosyjską, leżącą na wschód od tej rzeki.

Podział ten jest odczuwalny na Ukrainie do dnia dzisiejszego. Dlatego też, a także ze względu na dalekosiężne skutki polityczne, społeczne, gospodarcze oraz militarne zawarcia tego porozumienia[8] dla państw, które go podpisały, warto wydobyć  je z przeszłości i przypomnieć dziś współczesnym czytelnikom.

Kontakt z autorem: jacekdrozd@politykawschodnia.pl

 

Podstawowa (wybrana) bibliografia zagadnienia:

 

  1. Zbigniew Wójcik, Traktat andruszowski i jego geneza, Warszawa 1959.
  2. Zbigniew Wójcik, Między traktatem andruszowskim a wojna turecką. Stosunki polsko-rosyjskie 1667-1672, Warszawa 1968.
  3. D. Matelski, Grabież i restytucja polskich dóbr kultury od czasów nowożytnych do współczesnych, Kraków 2006, s. 687-697.
  4. Adam Darowski, Szkice historyczne, b.m.w i b.d.w, podrozdział pt. Trzydzieści lat traktatów pokojowych (1656-1686), s. 347-552.
  5. Eugeniusz Romer, O wschodniej granicy Polski z przed 1772 r., w: Księga Pamiątkowa ku czci Oswalda Balzera, t. II, Lwów 1925, s. 355-363.

 

 


[1] Wioska położona w powiecie kraśnieńskim, w województwie smoleńskim Wielkiego Księstwa Litewskiego, przy ujściu Horodni do Wiekery, pomiędzy Krasnem a Mścisławiem.

[2] Wojna wybuchła na skutek przyjęcia w styczniu 1654 roku w Perejasławiu protekcji carskiej przez hetmana Bohdana Chmielnickiego.

[3] Chociaż prowadzone przez Rzeczpospolitą wobec Moskwy do 1648 roku działania polityczne i wojskowe (m.in. w czasach „Wielkiej Smuty”, wyprawy królewicza Władysława na Moskwę lub wojny smoleńskiej w latach 1632-1634) wyróżniały się niekonsekwencją, opieszałością i wieloma błędami ze strony polsko-litewskiej, to jednak utrzymywała Rzeczpospolita do tego czasu przewagę nad Moskwę.

[4] Artykuł VII traktatu: A sam Kijów horod, z temiż monastyrami Pieczarskim i inszemi przy Kijowie zostawionemi okolicznościami, także z armatą starą, z którą przedtem Kijów w stronę J.[ego] C.[arskiego] W[ieliczes]twa objęty, i prowiantem na tenczas tamże będącym w stronę J[ego] Kr.[ólewskiej] M[oś]ci i Rzeczypospolitej ma być oddany i oczyszczony, przed pierwszą o wieczny pokój kommissyą, w tych przymiernych leci ech przypadającą; to jest we dwie lecie od teraźniejszego traktatu, rachując w roku da Bóg przyszłym 1669, w miesiącu aprilu, dnia 15, według nowego kalendarza przypadającym. Wszakże przed tem oczyszczeniem Kijowa, i oddaniem Onego w stronę J[ego] Król.[ewskiej] M[oś]ci i Rzeczypospolitej, ma być od wielkich Hospodarów naszych między sobą przez posłanników z lubitelnymi hramotami obsyłka, żeby z jednej strony o oddaniu, a z drugiej strony o przyjmowaniu nie bez wiadomości było. Której odsyłki lubo by nie było, przecież horod Kijów w stronę J[ego] Kr.[ólewskiej] M[oś]ci i Rzeczypospolitej na terminie według opisania teraźniejszego zwrócony i odstąpiony być powinien. Który to kijów przez dwie lecie, póki w dzierżeniu J.[ego] Car.[skie] Wiel.[iczestwo] rozkaże. A za to przy ustąpieniu Kijowa tego, żadnej nagrody od J[ego] Król.[ewskiej] m[oś]ci i Rzeczypospolitej, J.[ego] Car.[skiego] Wiel.[iczestwo] upominać nie będzie. A co się tknie armaty z różnych zamków i miast J[ego] Król.[ewskiej] M[oś]ci i Rzeczypospolitej, jako też i prywatnych obywatelów Korony Polskiej i W.[ielkiego] X.[ięstwa] Lit.[ewskiego] przez tę wojnę, także w obozach różnych z obu stron zabranej, tedy ten punkt do traktatów o wieczny pokój oddajemy.

[5] Zaznaczyć trzeba, że wschodnia granica państwa polsko-litewskiego przetrwała w swej niezmienionej postaci ustalonej po podpisaniu traktatu andruszowskiego i tzw. pokoju Grzymułtowskiego z 1686 roku do czasów I rozbioru z 1772 roku.

[6] Artykuł IV traktatu: I oto warujemy, że żadna nad kozakami ukraińskimi, z tę stronę Dniepru do Pere[je]sławia będącemi, pomsta czyniona być nie ma o to, że niektórzy w stronę J[ego] Kr.[ólewskiej] M[oś]ci i Rz[eczy]p[ospo]litej [się] udawali. A tych kozaków z drugą stronę rzeki Dniepru do Kijowa będących Jego Car.[skiego] W.[ieliczestwa] od przysięgi sobie na poddaństwo uwalnia i w protekcyę swoją przyjmować, ani do miast i horodów tam będących ustępować się, przez wszystek czas ten przymierny, nie będzie i nie każe. A wzajem J[ego] Kr.[Wlewska] M.[ość] tych kozaków z drugiej strony Dniepru rzeki, od Pere[je]sławia będących, w protekcyę swoją przyjmować i do miast i narodów tam będących, ustępować się przez te przymierne lata nie będzie i nie każe.

[7] M.in. Z. Wójcik, Traktat andruszowski 1667 roku i jego geneza, Warszawa 1959; W. Wielhorski, Ziemie ukrainne Rzeczypospolitej. Zarys dziejów., „Pamiętnik Kijowski”, t. 1, Londyn 1959, s. 59.

[8] Potwierdzonego dodatkowo ustaleniami tzw. traktatu poselskiego z 1667 roku w Moskwie.